S?owo "Disk" w pe?nej nazwie CD-77 momentalnie skupi?o na sobie moj? uwag?. Skrzywienie zawodowe oczywi?cie, nie ma co do tego w?tpliwo?ci, jednak te? i skojarzenie z nomenklatur?, której u?ywa szkocki Linn. Tam ‘disk' to normalka, Unidisk, Akurate, Majik, Classik itd. to kolejne przyk?ady ostentacyjnego oddzielania tego, co „nasze" (w tym przypadku Linna) od reszty ?wiata, przede wszystkim od kontekstu angielskiego.
Abbingdon Music Research, firma z Wielkiej Brytanii, a konkretnie z Londynu, najwyra?niej równie? chce si? od czego? oddzieli?. Jak si? pó?niej przekonamy, najprawdopodobniej od stereotypu dotycz?cego formatu Compact Disc i przekonania o tym, ?e to technologia bez duszy, mechaniczna i bez przysz?o?ci. Urz?dzenia tej firmy widzia?em w tym roku w czasie wystawy High End 2008 w Monachium. Ju? wcze?niej zetkn??em si? jednak z szeptan? informacj?, wedle której na rynku pojawi? si? nowy, powa?ny gracz, którego odtwarzacz goni do budy inne urz?dzenia. Poniewa? jednak je?li co? brzmi zbyt dobrze, to nie mo?e by? prawdziwe, przyjmowa?em te „rewelacje" z zainteresowaniem, acz bez specjalnej euforii.
Jedn? z wa?niejszych informacji by?a jednak ta, która okre?la?a u?yty w tym urz?dzeniu uk?ad do dekodowania sygna?u cyfrowego i zamiany go na analogowy. W tej roli zastosowano jeden z pierwszych DAC-ów, pochodz?cy z pocz?tku lat 80., model TDA1541A. Wyprodukowa?a go firma Philips do jednego, jedynego celu - do konwersji cyfrowo-analogowej sygna?u z p?yt Compact Disc. Jest to uk?ad 16-bitowy (wielobitowy), zbudowany inaczej ni? stosowane obecnie przetworniki delta-sigma. W tych ostatnich ?ród?a pr?dowe, potrzebne do wygenerowania poszczególnych poziomów oparte s? o korygowane laserowo oporniki. Oznacza to, ?e mo?na je wykona? wyj?tkowo dok?adnie, a w zwi?zku z tym liniowo??, opartych na tej technologii DAC-ów, jest na najni?szych poziomach fenomenalna. Problemem s? jednak m.in. wysokie szumy. Produkcj? uk?adów wielobitowych zarzucono jednak nie z powodów merytorycznych, a tylko i wy??cznie ze wzgl?du na wysokie koszty wytworzenia - coraz wy?sze rozdzielczo?ci okaza?y si? w wielobitowej technologii trudne to opanowania na poziomie produkcji, podczas kiedy uk?adu sigma-delta osi?ga?y teoretyczn? rozdzielczo?? 24 bitów bez ?adnego problemu. A jednak... Po ponad dwudziestu latach od ich wprowadzenia do sprzeda?y TDA1541 to jeden z najpopularniejszych przetworników w ?wiecie DIY, a tak?e w?ród hard-corowych firm audio.
Obecno?? tej „antycznej" technologii na pok?adzie CD-77 by?a wi?c elementem motywuj?cym i zach?caj?cym do ods?uchów. Wygl?d urz?dzenia ju? jednak mniej. Nie chc? nikomu zrobi? krzywdy, ani narzuca? swojego punktu widzenia, chcia?bym jednak wyrazi? swoj? opini?: odtwarzacz AMR, cho? zbudowany jest pierwszorz?dnie, bez s?abych stron, to jednak jego aparycja, elementy wyko?czenia - design po prostu - do mnie nie przemawiaj?. Niby wszystko jest w porz?dku - to bardzo du?a bry?a z aluminium, wyko?czona w szampa?skim kolorze, z niebieskimi akcentami ?wietlnymi w postaci pod?wietlanej komory na p?yt?, niebieskich diod na p?ytkach wewn?trz urz?dzenia, których poblask emanuje przez otwory na górnej ?ciance itp. Do mnie to nie przemawia. I na tym sko?czmy. Jak bowiem wspomina?em, budowa, pomys? itp. s? w tym urz?dzeniu topowe. O DAC-u Philipsa wspomina?em. Dodajmy do tego jeszcze lampy w uk?adach analogowych, zasilane z lampowego prostownika, znakomite zegary taktuj?ce, niezwykle rozbudowane zasilanie, dopieszczony nap?d, a zobaczymy, ?e to nie jest kolejny produkt z cyklu „jak chc?, to te? potrafi?". Du?o bowiem na stronie firmowej mówi si? o filozofii produktów, w tym prymarnej roli ods?uchów nad pomiarami.
I nieprzypadkowo. Kolejnym elementem identyfikacji tej firmy jest mianowicie rezygnacja z wszelkiego filtrowania sygna?u po przetworniku. Standardowo, po sczytaniu sygnau z p?yty CD i jego zamianie na PCM (na p?ycie zapisywane s? pliki WAV), jest on poddawany oversamplingowi (i ewentualnie upsamplingowi), a nast?pnie filtrowany. Teoria sygna?ów mówi bowiem, ?e przy konkretnej cz?stotliwo?ci próbkowania sygna?u cyfrowego, powy?ej po?owy tej warto?ci (to tzw. cz?stotliwo?? Nyquista) do sygna?u u?ytecznego dodawane s? zniekszta?cenia w postaci lustrzanych odbi? (tzw. aliasing). St?d potrzeba odfiltrowania sygna?u - pry 44,1 kHz oznacza to wyci?cie wszystkiego powy?ej 22,05 kHz, przy 96 kHz powy?ej 48 kHz itd. W przypadku p?yty CD, przy próbkowaniu 44,1 kHz musimy si? zmie?ci? w zakresie 20 kHz (górna granica cz?stotliwo?ci tego medium jest okre?lona w?a?nie na ten punkt) i 22,05 kHz (cz?stotliwo?? Nyquista). Ta pierwsza warto?? jest wa?na z punktu widzenia psychoakustyki, gdy? ta mówi, ?e pasmo s?yszalne (dla m?odych ludzi) wynosi w?a?nie 20 kHz, a co za tym idzie, CD musi si? w nim zmie?ci?. I tu pojawiaj? si? problemy. Trzeba bowiem uci?? sygna? w bardzo w?skim pa?mie. Oznacza to u?ycie niezwykle stromych filtrów antyaliasingowych (cyfrowych), tzw. „brickwall". A tego typu filtry wprowadzaj? do sygna?u znacz?ce zniekszta?cenia, polegaj?ce na dodaniu do sygna?u falowania przed i po impulsie (tzw. „ringing"). Aby jako? sobie z tym poradzi?, wprowadzono technik? o nazwie oversampling. Polega ona na tym, ?e cz?stotliwo?? sygna?u jest zwi?kszana - w przypadku TDA1541 o faktor 4 lub 8. Mo?na dzi?ki temu zastosowa? znacznie ?agodniejsze filtry analogowe, charakteryzuj?ce si? mniejszymi zniekszta?ceniami fazowymi. Wci?? jednak owo falowanie wyst?puje. AMR, jak i np. 47 Laboratory, poszed? wi?c na ca?o?? i w ogóle zrezygnowa? z oversamplingu. Oznacza to niezwykle liniowe przetwarzanie, znacz?co mniejsze szumy cyfrowe (oversampling to po prostu cyfrowy filtr). Cen?, jak? za to trzeba p?aci? s? jednak wspomniane zniekszta?cenia aliasingowe. Wybór, jak zwykle, nale?y do konstruktora, a w dalszej kolejno?ci do kupuj?cego. Je?li to jednak kogo? nie przekonuje, mo?e jednak uruchomi? wszystkie kolejne „magiczne" filtry - z oversamplingiem (x2 lub x4), upsamplingiem (96 kHz lub 192 kHz). To si? nazywa wolny wybór...
ODS?UCH
Czego? takiego, jak przypadek nie ma. Po zako?czeniu testu otrzyma?em od polskiego dystrybutora AMR-a list od jednego z w?a?cicieli firmy, w którym, oprócz innych detali, pisze tak?e o tym, jakich urz?dze? odniesienia u?yto przy „strojeniu" tej konstrukcji:
„(When) we developed the CD-77, our benchmark was the turntable and phono-source. We used several exotic turntables including Garrard 301 to define the CD-77's performance. This is why vinyl lovers will love the CD-77 as it is the only digital source they can get enjoyment from. This is the most important fact. "
Tak si? z?o?y?o, ?e i ja, po przes?uchaniu AMR-a w towarzystwie kilku ?róde? cyfrowych (np. DP-700 Accuphase, 581 SE Wadii, Mikado Gryphona. Lektora Prime'a Ancient Audio), a maj?c doskonale w pami?ci d?wi?k Lektora Grand SE Ancient Audio i Jadis JD1 Mk II + JS1 Mk III, w tej chwili, jak dla mnie cyfrowych ?róde? nr 1, musia?em przej?? na jeszcze wy?szy poziom, ?eby badanie, jakim jest test mia? sens. Nie, ?eby CD-77 by? lepszy ni? wszystkie opisane urz?dzenia, to nie o to chodzi. Po prostu niektóre elementy jego brzmienia by?y tak wy?rubowane, ?e przebija?y je tylko najlepsze konstrukcje, jakie s?ysza?em. A to co innego. W innych za? fragmentach AMR by? gorszy od ka?dego z wymienionych przeze mnie produktów. Jak w audio bywa, nie liczy si? jednak CO mieszamy (jakie elementy), ale JAK to zrobimy. A warzenie dania w przypadku AMR poskutkowa?o produktem, który pod k?tem czystej przyjemno?ci s?uchania mo?e by? porównywany w moim przypadku tylko z Lektorem Grand SE lub systemem Jadis. Albo z analogiem.
No w?a?nie - analog. Nie chc? nikomu na nic nast?pi?, ani nikomu si? narazi?, ale nie mog? udawa?, ?e czego? nie s?ysz?. Tylko bowiem takie porównanie pokaza?o, co AMR robi dobrze, a co gorzej. Wszystkie inne porównania by?y niekompletne, poniewa? zestawiaj?c ze sob? np. Prime'a i CD-77 mog?em jedynie powiedzie?, ?e barwa tego ostatniego jest znacznie lepsza ni? w polskiej produkcji. Ale ju? co i jak - z tym by?o gorzej. Pomóg? w tym nieco fenomenalny DP-700 Accu, który pod wzgl?dem barwy równie? jest lepszy ni? mój odtwarzacz, jednak te? nie do ko?ca. Odpowiedzi? na te poszukiwania by? d?wi?k, jaki uzyska?em z systemu analogowego, opartego o testowany równolegle gramofon SME 10A. Powtarzam - nie twierdz?, ?e CD-77 jest równie dobry, ani ?e cyfra mo?e przebi? analog - absolutnie nie! Chodzi po prostu o to, ?e musia?em mie? co? mo?liwie zbli?onego tonalnie, lepszego (te? nie za bardzo), ?eby mo?na by?o takie porównanie opisa? i ?eby to jeszcze mia?o sens.
Ods?uch tego niezwyk?ego urz?dzenia rozpocz??em wi?c od porównania jego brzmienia z tym, co uzyska?em z gramofonem SME 10A (test w tym numerze HF), wk?adk? Dynavector 23R Ruby oraz przedwzmacniaczem RCM Audio Sensor Prelude IC. To wa?ne, jaki to by? system, poniewa? powiedzenie, ?e porównywali?my co? do gramofonu jest zdaniem niepe?nym i w zwi?zku z tym u?omnym. Na sk?ad systemu analogowego, konstytuuj?cego jego d?wi?k oraz warto?? (a i cen?) sk?adaj? si? bowiem takie elementy, jak: podstawa (turntable), rami? (arm) z przewodem sygna?owym, wk?adka (cardridge) oraz przedwzmacniacz gramofonowy (phono preamplifier). Dopiero taki system mo?na uzna? za ‘?ród?o'. W tym przypadku system odniesienia kosztowa? 30 000 z?. Na pierwszy ogie? posz?a p?yta Love The Beatles (Apple/EMI, 379 808 1, 2 x 180 g LP; 379 810 2, DVD-A+CCD; recenzja wersji cyfrowej TUTAJ). Przez chwil? da?em si? nabra?. ?e CD-77 gra dok?adnie tak, jak ten wypasiony analog. Nie to, ?e chcia?em si? da? zwie??, bo podszed?em do tego badania (eksperymentu), jak do ka?dego innego. Szybkie przej?cie z LP na CCD pokaza?o jednak, ?e w dziedzinie barwy i kultury brzmienia odtwarzacz AMR mo?e si? równa? jedynie ze wspomnianymi Lektorem Grand SE Ancient Audio, albo systemem Jadis JD1 MkII + JS1 Mk III, mojego Lektora Prime'a pozostawiaj?c do?? znacz?co z ty?u. I cho? nie jest to ten sam poziom rozdzielczo?ci, co w ?adnym z wymienionych odtwarzaczy (o czym potem, bo to element, w którym p?aci si? za to, co w?a?nie opisuj? - natura d??y do balansu), to jednak barwa jest osza?amiaj?ca, a przej?cie z LP na CD nie powoduje takiego szoku, jak w przypadku 99% odtwarzaczy cyfrowych. Co ciekawe, p?yta CCD (to niestety nie jest Compact Disc) z AMR-a zabrzmia?a lepiej ni? wersja DVD-A 24/96 grana z ta?szego, ale przecie? jednak, odtwarzacza uniwersalnego Arcam FMJ DV139. Informacji w tym ostatnim przypadku by?o nieco wi?cej, klarowno?? te? by?a lepsza, jednak musia?bym mocno si? nagimnastykowa?, ?eby nie sk?ama? mówi?c, ?e d?wi?k jako ca?o?? by? lepszy, albo ?e muzyka bardziej podoba?a mi si? bardziej z „g?stego" nagrania ni? z wadliwej z za?o?enia p?yty CCD granej z CD-77. By?o dok?adnie odwrotnie - to kompakt brzmia? w bardziej wiarygodny, naturalny sposób. Przej?cie z powrotem na czarn? p?yt?, z naturalno?ci? tego medium, pewnym „luzem", ale nie „luzacko?ci?" w podej?ciu do d?wi?ku, skutkuj?cym absolutnie wiarygodnym wydarzeniem rozgrywaj?cym si? tu? przed naszym nosem, pokaza?o winyl jako to zdecydowanie lepsze ?ród?o. Ju? jednak sam go?y fakt, ?e zamiana analogu na cyfr? nie by?a zmian? rodzaju, tylko klasy, mówi wiele. Dodajmy jeszcze, ?e mój Prime, d???c do tego, co pokazuje Grand SE, nie b?d?c jednak a? tak wyrafinowanym ?ród?em, pokazuje p?yty CCD z ich gorszej strony - Beatlesi brzmi? na nim nieco jasno i zgrzytliwie, dlatego je?li mam ochot? pos?ucha? tych nagra? si?gam po wersj? DVD-A. To samo by?o zreszt? niegdy? z p?yt? Thunderbird Cassandry Willson (Blue Note/EMI 58 762, Copy Controlled Disc; recenzja TUTAJ), której z powodu wad realizacyjnych nie s?ucha?em w ogóle.
Do z?udzenia podobna sytuacja powtórzy?a si? przy samplerach Stockfischa Stockfisch Records. Vinyl Collection (SFR 357.8006.1, 180 g LP) i Closer To The Music. Vol. 2 (SFR 357.4006.2, SACD/CD; recenzja TUTAJ). G?os Sary K. z drugiego na winylu utworu Stars by? z odtwarzacza AMR-a wi?kszy, cieplejszy, pokazany bli?ej. Chropowata cz??? g?osu z wy?szej ?rednicy, któr? cyfrowe wersje p?yt artystki nieco eksponuj? (nawet w wersji XRCD²4 - patrz recenzja Hell Or High Water), w wersji winylowej dra?ni?a jednak znacz?co mniej. Mo?na oczywi?cie zgoni? to na sposób, w jaki ta p?yta (chodzi o winyl), ale zreszt? i Love, zosta?y przygotowane. Materia?em wyj?ciowym by?y cyfrowe ta?my-matki PCM wysokiej rozdzielczo?ci (w Love chodzi o nowy master). W przypadku Stockfischa maksymalnie wykorzystano dzi?ki temu technologi? Direct Metal Master, jednak operacja ta pozostawi?a pewien niedosyt i ch?? dowiedzenia si?, jak by to mog?o brzmie?, gdyby ca?y materia? by? od pocz?tku do ko?ca analogowy. Do?? mieszane uczucia pozostawi? po sobie ods?uch utworu Caruso Christiana Willisohna, który znam niemal na pami??. Otó? wersja analogowa zabrzmia?a w bardziej otwarty sposób, wokal by? bardziej naturalny, ju? jednak ro?ek angielski by? lepiej ukazany, mia? lepsz? barw? i - co zaskakuj?ce - znacznie lepsz? lokalizacj?, na szerszej scenie, z kompaktu (CD-77). Prawd? mówi?c, w tym przypadku prezentacja cyfrowa by?a bli?sza temu, co zazwyczaj s?ysz? z wersji SACD p?yty Hold On Willisohna, z której ten utwór pochodzi (Stockfisch SFR 357.4038.2, SACD/CD; recenzja TUTAJ). A wersja ta zosta?a zarejestrowana prosto na rejestrator DSD i nie by?a pó?niej obrabiana. Przeniesienie jej na PCM na potrzeby CD, jak równie? winylu (bo to t? wersj? znajdziemy na LP), nieco rozseparowa?o g?os i fortepian. Jednak to z dobrego odtwarzacza SACD, jakim bez w?tpienia jest testowany równolegle dla „Audio" odtwarzacz DP-700 Accuphase'a, nagranie to zabrzmia?o w niezwykle zbli?ony sposób do tego, jak z warstwy CD na CD-77. Niezwyk?e!
?eby jako? t? spraw? wyja?ni? si?gn??em po p?yt? Time Electric Light Orchestra - oryginalne t?oczenie winylowe z roku 1981 (Jet Records, JET LP 236, LP) oraz po najlepszy, moim zdaniem, jej cyfrowy remaster wykonany przez Sony Music Direct (Japan) (Jet Records/Epic/Sony Music Direct (Japan), MHCP 1161, CD). I tutaj wreszcie gramofon wyra?nie pokaza?, ?e cyfra cyfr?, ale pewne rzeczy s? na razie (i pewnie ju? na zawsze) przed technologi? Compact Disc zamkni?te. Chodzi przede wszystkim o ró?nicowanie dynamiki i barwy. Kiedy rozpoczyna si? Twilight, mamy szybkie przej?cie na perkusji. Na winylu wyra?nie s?ycha? je w nieco skompresowany sposób, z przyciemnion? barw? - tak, jakby ten fragment zosta? wklejony w miejsce innego (co, bior?c pod uwag? praktyk? nagraniow?, jest ca?kowicie realne). Zaraz wchodzi ca?y zespó? i perkusja odzywa si? w bardziej otwarty, nieco perlisty sposób. Na p?ycie CD nie by?o tego s?ycha? w tak jednoznaczny sposób, najwyra?niej przez znacz?ce ujednolicenie dynamiki. Potwierdzi? to zreszt? ods?uch p?yty, w której zarówno wersja analogowa, jak i cyfrowa zosta?y nagrane w purystyczny, w?a?ciwy dla danego medium, sposób - The Bassface Trio Plays Gershwin (Stockfisch SFR 357.8045.1, Direct-To-Disc 180 g LP + SACD/CD; recenzja TUTAJ). Tutaj szczególnie dobrze s?ycha? by?o, ?e AMR nie jest a? tak dynamiczny, jak winyl, ani te? nie potrafi w tak dobry sposób ró?nicowa? d?wi?ków i barwy przy niskich poziomach sygna?u.
Tyle winyl. Je?li porównamy AMR-a do mojego Prime'a, a nawet do Accuphase'a DP-700, o których wspomina?em, oka?e si?, ?e barwa odtwarzacza ustawiona jest nieco ni?ej ni? w obydwu urz?dzeniach i ?e jest bardziej soczysta ni? w moim Lektorze, lokuj?c si? gdzie? w rejonach DP-700. Bo barwa to rzecz numer jeden w tym przypadku i element, za który mo?na CD-77 pokocha? na zawsze. Jest lepsza, jak wspomnia?em, ni? w moim odtwarzaczu, mo?e nawet nieco lepiej nasycona w ?rednim basie i na dole ?rednicy ni? w Lektorze Grandzie SE. CD-77 pi?knie ró?nicuje nagrania i je?li p?yta jest nieco ja?niejsza (chodzi o g?os), jak np. Songbird Evy Cassidy (Didgeridoo, G2-10045, CD), to zostanie pokazany wy?ej. A jednak wci?? ca?o?? b?dzie nieco cieplejsza ni? w innych odtwarzaczach. Daje to niezwykle, niebywale wiarygodny przekaz. Dlatego nieprzypadkowo porównywa?em CD-77 do winylu, poniewa? to jest ten kierunek. I trzeba naprawd? wysokiej klasy ?ród?a analogowego (w moim przypadku chodzi o dobrze wydan? kwot? 30 000 z?), ?eby przewy?szy? odtwarzacz AMR-a pod wzgl?dem prezentacji barwy, naturalno?ci brzmienia itp.
Pami?ta? jednak nale?y o jednym: wszystkie powy?sze spostrze?enia dotycz? odtwarzacza w trybie Digital Master II (ewentualnie Digital Master I). Jak wspomina?em we wst?pie, CD-77 to tak naprawd? kilka urz?dze? w jednym. A jednak to dwa pierwsze tryby zapewnia?y najbardziej nasycony, trójwymiarowy, naprawd? naturalny d?wi?k. Przej?cie na 2x oversampling momentalnie sp?aszcza?o przekaz i jedynie tryb upsamplingu 96 kHz by? jeszcze gorszy, wyznaczaj?c najni?szy punkt dla wszystkich innych trybów. Zamiana tego upsamplingu, z jego p?askim, ca?kowicie pozbawionym ?ycia d?wi?kiem na 4 x oversampling poprawi?o pewne aspekty, a dopiero upsampling 192 kHz otworzy? ca?o?? i uwolni? od wewn?trznego napi?cia. Powrót na Digital Master II by? na tym tle jak powrót do domu - wyczekiwany i wyt?skniony. W trybie tym bas jest niezwykle dobrze rozci?gni?ty i nasycony. Pi?knie pokaza?a to p?yta Marii Peszek Miasto Mania (Kayax Production, 3 44678 2, CD; recenzja TUTAJ) z niesamowitymi barwami i pe?nym, g?stym brzmieniem. Ju? wcze?niej da?o si? to zauwa?y?, ale w?a?nie tutaj, przy tej niezwykle starannie wydanej p?ycie, z niesamowicie pouk?adanymi planami d?wi?kowymi - a mianowicie to, ?e CD-77 nieco homogenizuje elementy o bardzo niskim poziomie, ?e nie wnika w d?wi?k tak dobrze, jak mój Prime, o moich referencjach nie wspominaj?c. Ró?nice mi?dzy poszczególnymi, generowanymi elektronicznie d?wi?kami na Miasto Manii nie by?y tak klarowne jak by? powinny (takie by?o za?o?enie przy nagrywaniu tej p?yty: zderzy? ze sob? ró?ne barwy na zasadzie kontrastu, a do tego wymagana jest rozdzielczo?? pierwszej klasy). AMR CD-77 nie jest po prostu tak rozdzielczy, jak odtwarzacze Ancient Audio, DP-700 Accuphase'a , systemy dCS-a czy Mikado Gryphona. ?ycie pokazuje jednak, ?e rozdzielczo?? to tylko jeden z elementów uk?adanki i wcale nie najwa?niejszy. Genialna koherentno?? tego odtwarzacza stawia go jednak w zupe?nie innym miejscu nawet ni? mój Prime. A to oznacza, ?e - moim zdaniem - CD-77 w swoim przedziale cenowym nie ma absolutnie ?adnej konkurencji, przynajmniej spo?ród urz?dze?, które testowa?em. Dopiero DP-700 i wy?ej potrafi? pokaza? co? ekstra, ale te? nie wszystko jest lepsze, a to co jest nie do ko?ca odbieramy w taki sam sposób, jak z AMR-a. Jestem wi?c zmuszony powtórzy? to, co pisa? Vince, cho? to moje w?asne przemy?lenia: je?li kto? kocha winyl, a chcia?by mimo to pos?ucha? czasem muzyki z no?nika cyfrowego - CD-77 jest najlepsz? propozycj?, jak? znam, poniewa? oferuje brzmienie zbli?one do dobrego ?ród?a analogowego. Potrzeba go jednak podpi?? do otwartego, szybkiego systemu. ?adnych ocieple?, rozja?nie?, spowolnie?. Ka?da taka zmiana odbije si? niekorzystnie na d?wi?ku.
BUDOWA
Odtwarzacz CD-77 Abbingdon Music Research, marki nale??cej do brytyjskiej firmy Abbingdon Global Group, to urz?dzenie niezwyk?e pod ka?dym wzgl?dem. Jego waga (28 kg) zapowiada, ?e na obudow? nie szcz?dzono pieni?dzy. I rzeczywi?cie - wykonano j? z bardzo grubych p?yt aluminiowych, wspartych jeszcze grubsz?, nieco pochylon? ?ciank? przedni?. Od przodu wida? jedynie du?y, niebieski wy?wietlacz dot-matrix, na którym wy?wietlany jest czas utworu i jego numer oraz, po naci?ni?ciu guzika na pilocie, wybrane wej?cie (mo?emy korzysta? z CD-77 jak z odtwarzacza zintegrowanego lub jako DAC-a z wej?ciem USB) lub wybrany filtr cyfrowy. Wy?wietlacz przykryto du??, czernion?, plastikow? p?ytk?, znacznie wi?ksz? ni? - i tak przecie? spory - wy?wietlacz. Dlatego te? element ten dominuje nad frontem. Pod wy?wietlaczem umieszczono du?e, pod?wietlane w momencie zadzia?ania danej funkcji na niebiesko, przyciski (sensory). Szuflady nie ma, poniewa? CD-77 jest odtwarzaczem typu top-loader, z odsuwan? r?cznie szuflad? na górnej ?ciance. A znajdziemy na niej równie?, umieszczone po obydwu stronach urz?dzenia, wyci?cia wentylacyjne z przes?aniaj?cymi je w pewnej mierze ma?ymi szybkami, pod którymi wida? lampy elektronowe. Jak wspomnia?em, CD-77 to niezwyk?y projekt. Podstaw? nap?du stanowi optyka Sony (taka sama jak w Ayonie CD-3, z tej w CD-77 zdj?to jednak plastikow? os?onk?) oraz sterowanie (cyfrowe servo CD-18) Philipsa. Kr??ek na którym spoczywa p?yta zosta? wymieniony na znacznie szerszy, aluminiowy. Od góry p?yta przytrzymywana jest ?redniej wielko?ci kr??kiem dociskowym z miejscem na „szpindel" osi silnika, taki sam, jak w Ayonie. Dzi?ki niemu mo?na idealnie ten element wycentrowa?, lepiej ni? to jest w wi?kszo?ci nap?dów Philipsa CD-Pro2. Element ze szczelin?, w której wida? soczewk? wykonano z ci??kiego, mosi??nego elementu. Na osi jest jeszcze ma?a ba?ka poziomnicy (libelli). Przez szczeliny prze?wieca niebieskie ?wiat?o - to diody SMD wlutowane na p?ytce zasilacza. Z ty?u mamy jedynie gniazdo sieciowe IEC z mechanicznym wy??cznikiem, wej?cie cyfrowe USB oraz rozmieszczone skrajnie po bokach, wyj?cia analogowe RCA oraz XLR. Obudowa ma szampa?ski, bardzo jasny kolor. Ca?o?? stoi na solidnych nó?kach z aluminium oraz elementów gumowych.
Po odkr?ceniu kilka rzeczy momentalnie a? krzyczy o uwag?. Jedna sprawa dotyczy nap?du. Okazuje si?, ?e wózek z optyk? przykr?cono do metalowej p?ytki, a t?, od spodu, do bardzo ci??kiego, solidnego odlewu, który wida? po odsuni?ciu szuflady. Element ten posadowiono na d?ugich spr??ynach, a te na mi?kkich podk?adkach. Podobnie, tj. wykorzystuj?c du?? mas? na elemencie spr??ystym, post?pi? te? Electrocompaniet w odtwarzaczu EMC 1UP. Tam nie by?o jednak spr??yn, a owa spora masa le?a?a na podk?adkach gumowych. Druga rzecz dotyczy obudowy - spód oraz ty? to nie tylko aluminiowe elementy, ale tak?e druga, wewn?trzna warstwa z grubej blachy miedzianej (dobre t?umienie zak?óce? RF), do której przykr?cono wszystkie elementy wewn?trz. O nap?dzie ju? wspomnia?em. Jego sterowanie, z napisanym przez ludzi z AMR oprogramowaniem umieszczono na p?ytce pod spodem. Tam te? ulokowano uk?ady CPLD (Complex Programmable Logic Device) oraz DSP (Digital Signal Processing), w których dokonywane s? upsamplingi i oversamplingi. Do dyspozycji mamy sze?? programów. Pierwsze dwa, Digital Master I i II, uk?ady bez oversamplingu (oversampling = 1), bez cyfrowych i analogowych filtrów. W DM I zastosowano jedynie filtr antyaliasingowy, za? w DM nie. Poniewa? nie mamy w nim filtrów antyaliasingowych, wraz z sygna?em u?ytecznym otrzymujemy du?? ilo?? zniekszta?ce? w postaci tzw. lustrzanych odbi?. Jednocze?nie jednak sygna? impulsowy odtwarzany jest niemal perfekcyjnie, bez drgania przed, ani po sygnale. Ko?o ?adnych zegarów taktuj?cych z logo AMR-a wida? serce tego urz?dzenia - du??, 16-bitow? ko?? z pocz?tków audio: Philipsa TDA1541A. Ten dawno ju? nie produkowany uk?ad jest podstaw? innego niezwyk?ego odtwarzacza, a mianowicie przetwornika D/A Model 5000 firmy Zanden i ceniony jest za niezwyk?? muzykalno??.
Wi?kszo?? uk?adów w nomenklaturze firmy AMR nazywana jest przez dodanie do s?owa okre?laj?cego dan? rzecz przedrostka Opti-. Jest wi?c OptiDrive, OptiSignal, OptiSample i OptiClockLock. Nie b?d? wnika? w szczegó?y - po opis odsy?am na stron? firmow?. Uk?ad audio ulokowano na dwóch osobnych p?ytkach po obydwu stronach urz?dzenia. Ich postaw? s? lampy - podwójne triody ma?ej mocy NOS: w pierwszym stopniu Mullarda ECC81/12AT7, a w drugim 5687 / 6900 Philipsa z zapasów wojskowych JAN. Obydwie otrzymuj? napi?cie z lampy prostowniczej EZ80/6V4 Mullarda. Na lampach zamontowano gumowe ringi, t?umi?ce drgania. Mi?dzy stopniami zastosowano kondensatory polipropylenowe o du?ej pojemno?ci - mi?dzy lampami element CAP-777 z logo AMR, za? przed wyj?ciem kondensator Mullarda KP. Na wyj?ciu s? dwa gniazda - RCA ameryka?skiej firmy CMC oraz niez?ocone gniazdo XLR. Do tego ostatniego prowadzi kabelek zbalansowany z wyj?cia RCA, jednak pojedyncze kondensatory w torze sugeruj?, ?e mamy do czynienia z uk?adem niezbalansowanym. Na p?ytce umieszczono równie? elementy zasilacza dla tej sekcji - kondensatory Nichicona oraz, obok, d?awiki. Zasilanie dostarczaj? dwa du?e, zaekranowane transformatory, z 12 uzwojeniami wtórnymi, m.in. dla zegarów taktuj?cych. Osobny transformator, z w?asnym zasilaczem, otrzyma? wy?wietlacz, który mo?na zreszt? wy??czy?. Ca?o?? sterowana jest znakomitym, metalowym pilotem, gdzie cz??? najwa?niejszych guzików ma klasyczny wygl?d, za? rzadziej u?ywane to ikonki na dotykowym, pod?wietlanym wy?wietlaczu. Z pilota steruje si? tak?e wzmacniaczem AMR. Fenomenalnie przygotowane urz?dzenie. A to jeszcze nie koniec: odtwarzacz przychodzi do nas w genialnym, metalowym pudle z mi?kkimi elementami na poszczególne rzeczy (ciekawy kabel sieciowy, interkonekty AMR-a, p?yt? CD od Telarca itp.) - obudowie, w jakiej wo?one s? urz?dzenia profesjonalne. Tak powinno by? pakowane ka?de urz?dzenie hi-end, bez wyj?tku. Brawo!
WOJCIECH PACU?A
| Dane techniczne (wg producenta): |
| Typ |
Moving Coil |
| Tryby pracy: |
- Direct Master I; bez cyfrowych i analogowych filtrów
- Direct Master II; bez cyfrowych, antyaliasingowych i analogowych filtrów
- Oversampling 2X
- Oversampling 4X
- Upsampling 96 kHz
• Upsampling 192 kHz |
| Wej?cia cyfrowe: |
1 x USB |
| Wyj?cia analogowe: |
1 x RCA; 1 x XLR na kana? |
| Lampy elektronowe: |
ECC81/12AT7 (NOS): sekcja wzmocnienia
5687/6900 (NOS): bufor wyj?ciowy
EZ80/6V4 (NOS): prostownik |
| Napi?cie wyj?ciowe: |
2 V |
| Impedancja wyj?ciowa: |
ok. 100 Ω |
| Rekomendowana impedancja obci??enia: |
> 10 000 Ω |
| Pasmo przenoszenia: |
20 Hz - 20 kHz +0,0, -0,5 dB |
| Stosunek sygna?-szum (wa?ony): |
> 100 dB |
| THD +N: |
< 0,3% |
| Dynamika: |
90 dB |
| Separacja miedzy kana?ami: |
100 dB |
| Pobór mocy: |
Standby: 45 W
Power on: 90 W |
| Wymiary: |
46 cm W x 16 cm H x 47 cm D |
| Waga: |
28 kg |
Text oryginalny: http://www.highfidelity.pl/artykuly/0810/amr.html
|