 TEST HighFidelity marzec 2008 - WZMACNIACZ ZINTEGROWANY
MANLEY LABS - STINGRAY
WOJCIECH PACU?A
|
|
Pierwszym urz?dzeniem firmy Manley Labs, które kiedykolwiek s?ysza?em, by? model... Stingray. Testowany wówczas do „Audio” wzmacniacz okaza? si? ma?ym, samobie?nym generatorem przyjemno?ci. „Grza?” jak dziki, graj?c ka?d? muzyk? z zaanga?owaniem i wykopem, mo?e nie do ko?ca ró?nicuj?c dynamicznie ró?nych nagra? – wszystko by?o do?? ?ywe – daj?c jednak wiele rado?ci za ka?dym razem, kiedy z koperty wy?ania?a si? kolejna p?yta. Tak, chodzi mi o winyl. W te?cie, tradycyjnie, opar?em tekst o przyk?ady cyfrowe, znane szerszej grupie osób, jednak wnioski formu?owane by?y na podstawie ods?uchu zarówno p?yt CD, jak i LP. Wspominam o tym nieprzypadkowo, poniewa? cho? Manley znany jest z mi?o?ci jego w?a?cicielki Eva Manley i in?ynierów do czarnego kr??ka, a tak?e z tego, ?e wyprodukowali jeden z najlepszych przedwzmacniaczy RIAA na ?wiecie (chodzi o model Steelhead), to jednak nie da si? ukry?, ?e ludzie s?uchaj? muzyki z ró?nych no?ników, tak?e z CD i SACD. A pisz? o tym dlatego, ?e testowany Stingray jest kolejn? wersj? modelu podstawowego i cho? w jego oznaczeniu nic si? nie zmieni?o, to zmiany w torze s? znacz?ce. Ods?uch nowego Stingraya pokaza?, ?e obecno?? innych formatów, w tym potencjalnych u?ytkowników iPoda i serwerów, którzy ju? za kilka lat b?d? stanowi? znacz?c? wi?kszo?? melomanów, wymusi? nieco inne podej?cie do d?wi?ku, a co w konsekwencji da?o chyba jeszcze lepszy produkt. Chodzi mianowicie o to, ?e nowe urz?dzenie jest wyra?nie bardziej uniwersalne ni? starsze, mo?e nie tak super-atrakcyjne w krótkim ods?uchu, bo nie powoduje momentalnego wzrostu ci?nienia, jak poprzednia wersja, jednak wyra?nie bardziej zrównowa?ona.
Przy pierwszym kontakcie z ameryka?skim wzmacniaczem doznajemy czego? w rodzaju szoku „wizyjnego”, ?e tak powiem. Urz?dzenie nie ma bowiem klasycznej linii, a na?laduje kszta?t p?aszczki, z pi?ciok?tnym „cia?em”, dwoma „?lepiami” z przodu oraz charakterystycznym ogonem, na ko?cu którego znajduje si? truj?cy kolec, którym w tym przypadku jest kabel sieciowy. Warto wi?c zadba?, aby „ogon” by? jak najlepszy... Zanim zaczn? Pa?stwo lektur?, warto rzuci? okiem na testy innych modeli Manleya: Wave, Neo-Classic 250 oraz Snapper - w tym ostatnim Eva odpowiedzia?a na krótkie pytania dotycz?ce jej historii w Manleyu.
ODS?UCH
Jak wspomnia?em, nowa wersja „p?aszczki” jest bardziej zrównowa?ona tonalnie i dynamicznie ni? poprzednia. W torze wymieniono przede wszystkim potencjometr oraz poprawiono prowadzenie ?cie?ek itp., jednak d?wi?k jest znacz?co inny. Aby to potwierdzi?, poniewa? nie mia?em obydwu urz?dze? obok siebie, poprosi?em o ods?uch mojego przyjaciela, który poprzedni? wersj? tak?e s?ysza? i który uwa?a, ?e to najlepszy wzmacniacz w okolicach 10 000 z?. I on równie?, a nie wspomina?em mu o moich spostrze?eniach, od razu powiedzia?, ?e d?wi?k jest nieco inny. My?l?, ?e w dalszej perspektywie, która wykracza poza ods?uch w salonie, lepszy. By? mo?e nieco utrudni to ?ycie sprzedawcom w salonach audio, poniewa? trzeba nieco d?u?ej pos?ucha?, ?eby d?wi?k „siad?” klientowi, ale u?atwi to ?ycie tym, którzy ostatecznie wzmacniacz kupi?. Jedn? ze zmian w porównaniu z poprzedni? wersj? jest dodanie prze??cznika, którym mo?emy wybiera? mi?dzy trybem pracy stopnia ko?cowego. To wprowadza do równania dodatkowy element i – przynajmniej takie by?y intencje – pozwala lepiej dopasowa? brzmienie wzmacniacza do posiadanych kolumn i naszych preferencji. Je?li móg?bym jednak radzi?, lepiej prze??czy? go na prac? w trybie ultralinearnym (pentodowym) i tak pozosta?. Nie jestem przeciwnikiem triody, absolutnie nie! Najlepsze wzmacniacze korzystaj? w?a?nie z takich lamp. W tym przypadku mamy jednak do czynienia nie z bardzo drogim produktem, a z urz?dzeniem, które optymalizowano pod k?tem pracy w pentodzie. Tak zreszt? lampy EL84, tutaj u?yte, pracuj? najlepiej. Te niedoceniane male?stwa, których nie uwa?a si? za „audiofilskie”, potrafi? zagra? po prostu genialnie, co pokazuje przypadek chocia?by Lebena CS-300. To s? jednak pentody i nawet je?li pracuj? w trybie triodowym, to pewnych rzeczy nie przeskocz?, a trac? wiele zalet mocniejszej wersji. Przy triodzie d?wi?k robi si? mi?kszy, ?agodniejszy, ?rednica by?a bardziej z przodu. Mo?e si? to podoba? i je?li kto? szuka w audio spokoju i bezpiecze?stwa, to nie ma sprawy. Je?li jednak chcemy s?ucha? muzyki w miar? mo?liwo?ci tak, jak powinna brzmie?, to docenimy znacznie bardziej zwarty bas, g??bsz? scen? d?wi?kow? oraz wy?sz? dynamik? pentody.
A warto o te atrybuty zawalczy?, poniewa? Stingray gra jak znacznie wi?ksze, mocniejsze i bardziej okaza?e produkty. Patrz?c na niego my?limy „male?stwo”, a s?uchaj?c my?limy za? „szatan”. Z jednej strony balans tonalny zosta? tutaj uchwycony bardzo dobrze i z wyczuciem, jednak pozostawiono w brzmieniu pewne „furtki”, którymi, przez podbicie pasma to tu, to tam, a gdzie indziej delikatnie je obni?aj?c, uwolniono z tej przecie? niewysokiej mocy bardzo dobr? dynamik?, przynajmniej je?li chodzi o ?rednie i ma?e sk?ady. Paula Cole z p?yty Courage (Decca, B0008292-02, CD) zabrzmia?a wi?c nieco drapie?niej ni? na moim systemie odniesienia, ale dok?adnie tak, jak bym oczekiwa? tego po tej buntowniczej dziewczynie. Nie chodzi o rozja?nienia, bo jak napisa?em, balans tonalny jest w?a?ciwy, a o lekkie podkre?lenie wy?szego basu i cz??ci wy?szej ?rednicy. Daje to no?ny, mocny d?wi?k. Tak, to nie jest super-neutralny d?wi?k, ale prawd? mówi?c taki, którego wielu z nas szuka. Z jednej strony, graj?c fenomenalnie zarejestrowane p?yty, jak np. Hell Or High Water Sary K. (Stockfisch, SFR 357.5039.2, XRCD24) zagraj? ?wietnie – detale b?d? czytelne, ale i plastyczne, wpasowane w ca?o??, a bas, chocia? niezbyt niski, b?dzie mia? dobr? konsystencj? i klarowno??. Tak?e Patricia Barber z p?yty Companion (Premonition/Mobile Fidelity, UDASCD 2023, SACD/CD) zabrzmia?a tak, jak tego oczekiwa?em, tj. ukazuj?c nagranie klubowe, z wokalem zarejestrowanym przez nie do ko?ca czysty mikrofon estradowy, gdzie mamy podbicie cz??ci basu i wy?szej ?rednicy itp. Po prostu bardzo dobrze. Klub mia? spore rozmiary, co akurat by?o krokiem w dobrym kierunku. Nie mo?na by?o mówi? o ociepleniu, bo to nie tego typu lampa. Je?li tego szukamy, to ciep?o otrzymamy w trybie triodowym, jednak my?l?, ?e warto umo?liwi? wzmacniaczowi Manleya granie ca?ym jego potencja?em, bez ogranicze?. Najfajniej s?ycha? p?yty z niewielkimi sk?adami, np. Jacka Johnsona z p?yty Sleep Trough The Static (Brushfire Records, 756055, CD), poniewa? intymno?? takich realizacji, po??czenie mi?dzy muzykami by?o przez Stingraya momentalnie wydobywane i pokazywane jako g?ówna warto??. Bardzo prawdziwe tonalnie i emocjonalnie nagrania z tego albumu mia?y zachowane „brudy”, takie jak wyra?ne przyd?wi?ki z pieców gitar, skrzypienie krzese?, na których siedzieli muzycy itp., ale to podkre?la?o autentyczno?? przekazu. Z kolei jeszcze lepsza realizacja, wykonana w „czysty” i jednocze?nie nasycony sposób, a my?l? o p?ycie Allana Taylora Old Friends-New Roads (Stockfisch, SFR 357.6047.2, CD), pokaza?a, ?e Manley, kiedy trzeba, potrafi zagra? tak?e „cisz?”, pauzami, których w tej muzyce jest sporo. Ma wprawdzie tendencj? do „nakr?cania” tempa, jednak w granicach rozs?dku.
Ograniczenia tej konstrukcji wynikaj? wprost z charakteru brzmienia, który prezentuje, jednak ??cz? si? tak?e z nie do ko?ca utrzyman? pot?g? w du?ej skali. To ostatecznie nie jest wydajny piec, chocia? s?uchaj?c go na co dzie? nigdy by?my tego nie powiedzieli. Przy masywnych nagraniach, nawet tak genialnych, jak z pi?knego remasteru First Impression Music p?yty Choruses z fragmentami oper Verdiego (Decca/First Impression Music, LIM XR24 018, XRCD24), d?wi?k mia? nieco mniejsz? perspektyw? ni? powinien i chóry nie mog?y poprzez to si? „rozwin??”, brzmia?y w mniejszej przestrzeni ni? zwykle. Prawdopodobnie cecha ta nie do ko?ca ??czy si? z sam? moc?, a mo?e nie tylko, poniewa? zaaplikowana zaraz potem p?yta [Hybrid Theory] Linkin Park (Warner Music Hong Kong/Jin Die, JCD-4598, Special Edition HDCD) zabrzmia?a tak, jak wszystko inne, tj. z przytupem. My?l? wi?c, ?e w jakiej? mierze wi??e si? to raczej z naturalnymi ograniczeniami wzmacniacza w dziedzinie makrodynamiki, w mo?liwo?ci oddania nag?ego, du?ego pr?du. Bo przecie? Verdi to naturalna dynamika i brak kompresji, p?yta Linkin Park to za? przeciwie?stwo tej pierwszej: kompresja na maksa, przez co d?wi?k przypomina najcz??ciej ten z MP3 o niskiej przep?ywno?ci. Ale – wra?enie mocy i uderzenia pozosta?o.
BUDOWA
Stingray firmy Manley Labs jest wzmacniaczem zintegrowanym, z uk?adami wzmacniaj?cymi opartym w ca?o?ci o lampy pró?niowe, za? zasilacz o pó?przewodniki. Jego bry?a jest charakterystyczna dla Manleya, tj. nie ma nic wspólnego z „czarn? krzynk?”, ani nawet z klasycznymi lampowcami. ‘Stingray’ to inaczej p?aszczka i urz?dzenie wygl?da dok?adnie jak ona – z pi?ciok?tnym chassis, dwoma czarnymi ga?kami z przodu, przypominaj?cymi oczy oraz wystaj?cym z ty?u kablem zasilaj?cym, wypisz-wymaluj – ogonem. Front o pilary z boków pomalowano stalowo-szar? farb? (w?a?ciwie to chodzi o kolor navy-blue) o metalizuj?cym odcieniu, za? reszt? chassis oraz transformatory czarnym matem. Na górze rozmieszczono lampy, transformatory oraz kondensatory tak, aby skomponowa? to wszystko z kszta?tem obudowy. Od frontu, jak wspomnia?em, mamy dwie ga?ki – si?y g?osu oraz balansu (ten ostatni skokowy) oraz pod?wietlane na bia?o okienko z nazw? marki i modelu. Niestandardowo rozwi?zano rozmieszczenie gniazd wej?ciowych. Poniewa? nie ma tutaj standardowego ty?u, rozlokowano je na sko?nych bokach – ka?dy kana? ze swojej trony. Równie? tam umieszczono selektory wej?? – dwa, dla ka?dego kana?u osobny. To, jak dla mnie, zbyt du?e urozmaicenie. Obok jest jeszcze hebelkowy prze??cznik uaktywniaj?cy p?tl?, w której mo?emy w??czy? SkipJacka – pude?ko z dodatkowymi wej?ciami. Jest te? wyj?cie na subwoofer (w?a?ciwie jest to wyj?cie liniowe z przedwzmacniacza).
Ale wró?my na gór?. Z przodu widoczne s? dwie podwójne triody 12AT7EH firmy Electro-Harmonics, pracuj?ce jako bufory wej?ciowe i jako przedwzmacniacz. Za nimi wida? nieco wi?ksze lampy – te? triody, tyle, ?e rzadziej potykane, ameryka?skie 6414, pracuj?ce w odwracaczu fazy i sterowaniu lampami ko?cowymi. Te z kolei to popularne, cho? uwa?ane przez wielu za „nieaudiofilskie”, albo „niepowa?ne” pentody mocy EL84. W Stingrayu pracuj? w uk?adzie push-pull, po dwie pary na kana?. Te tutaj to lampy New Sensor Co., ameryka?skiej firmy, b?d?cej w?a?cicielem Reflector Corp. A sprzedawane s?, ?eby by?a jasno??, pod mark? Sovtek. Na triodach steruj?cych i lampach ko?cowych naniesiono logo Manleya, a to oznacza, ?e zosta?y one przemierzone i dobrane w czwórki. Ko?o nich wida? niewielkie transformatory wyj?ciowe. Mog?oby si? wydawa?, ?e przy deklarowanej mocy 40 W (w trybie pentodowym ultra-linear) powinny by? wi?ksze. Sekret dobrej lampy polega jednak w du?ej mierze na dobrych trafach. Manley ma to znakomicie opanowane. Np. nie wyprowadza dwóch zacisków g?o?nikowych, dla ró?nych obci??e?, a tylko jedno, dla 6 Ω. Pozwala to na cia?niejsze prowadzenie zwoju, bez przek?adek. Wa?ne s? tak?e znakomite, drogie blachy, dostarczane przed podwykonawc? pracuj?cego dla wojska. Obok traf wida? kolejny prze??cznik, tym razem umo?liwiaj?cy wybór mi?dzy dwoma trybami pacy stopnia ko?cowego – triodowym oraz pentodowym. Ca?kiem z ty?u umieszczono transformator zasilaj?cy. Zasilanie jest powadzone osobnymi liniami dla obydwu kana?ów, osobno dla ko?cówki i osobno dla przedwzmacniacza. To do nich nale?y dziesi?? kondensatorów ameryka?skiej firmy Cornell Dubilier, tutaj z logo Manleya.
Urz?dzenie spoczywa na czterech podstawach – na umieszczonych z boku dwóch, metalowych pilarach z metalowymi kolcami oraz dwóch mniejszych, z gumowymi kolcami, wkr?canymi do dolnej ?cianki. A spód wykonano z perforowanej blachy, u?atwiaj?cej ch?odzenie wn?trza. Po jej odkr?ceniu oka?e si?, ?e niemal ca?y uk?ad zmontowano na jednej, du?ej p?ytce drukowanej. Sygna? z porz?dnych, z?oconych gniazd wej?ciowych CA biegnie d?ugimi kablami (w?asna produkcja Manleya – srebrzona linka miedziana w ekranie z folii) do du?ego, czarnego potencjometru Noble’a z przodu urz?dzenia, a dalej, krótkimi ??czówkami do prze??cznika z opornikami, którym reguluje si? balans mi?dzy kana?ami. Stamt?d sygna? trafia bezpo?rednio do nó?ek ceramicznych podstawek lamp wej?ciowych. Elementy bierne s? najwy?szej jako?ci – to precyzyjne, metalizowane oporniki, w kluczowych miejscach z firmy Dale, a tak?e kondensatory polipropylenowe z logo Manleya. Przemy?lana, porz?dna budowa.
|