Start
Gramofon Goldenote Valore Compact Leather test Audiostereo lipiec 2012
Rynek stosunkowo niedrogich gramofonów jest od kilku lat opanowany w dużym stopniu przez austriackiego Pro-Jecta. Wybór modeli jest naprawdę duży, rozpiętość cenowa też, tym bardziej, że skończyły się już czasy, gdy ta firma robiła właściwie wyłącznie budżetowe urządzenia. Osoba, która chce wydać kilka tysięcy złotych na gramofon, być może swój pierwszy, wydaje się niemal skazana na ofertę tej firmy (pomijając oczywiście zakup z tzw. drugiej ręki droższych modeli innych marek). Jeśli jednak komuś z jakichkolwiek powodów ta akurat firma nie do końca pasuje i rozgląda się dalej, to pewnie zwróci swoje oczy w stronę oferty Regi, może Thorensa.
A czy komuś przyjdzie do głowy szukać ciekawego rozwiązania wśród produktów ze słonecznej Italii? Włoskie kolumny – jak najbardziej, elektronika – być może, ale gramofony? Czy Włosi robią gramofony? Osoby, które trochę siedzą w temacie wiedzą, że tak, ale ktoś, kto dopiero wchodzi w świat analogu pewnie nie ma o tym pojęcia – Italia jakoś nie kojarzy się specjalnie „analogowo”. A warto wiedzieć, że mając budżet rzędu kilku tysięcy złotych można kupić także produkt pochodzący z tego kraju, który na dodatek wygląda na droższy niż faktycznie jest. Znany włoski producent – Goldenote ma w swojej ofercie nie tylko elektronikę, z której jest chyba najbardziej znany, kolumny i kable, ale także właśnie gramofony, z których jeden trafił do testu.


Konkretnie do przetestowania otrzymałem model z serii Classic o nazwie Valore Compact Leather, który przy cenie 4.390 PLN można śmiało uznać za średnio budżetowy, zwłaszcza, że cena obejmuje kompletne urządzenie, a więc także ramię i wkładkę. Jest to gramofon o klasycznej, „sztywnej” konstrukcji, z napędem paskowym, acz bynajmniej nie należy do gramofonów ciężkich (mass-loaderów). Jak pisze producent, to luksusowa wersja modelu Valore. Ów luksus polega na, jakże włoskim, wykończeniu plinty naturalna skórą, która sprawia, że wygląda on nad wyraz elegancko. Dostępne są cztery kolory wykończenia: biały, czarny (ten dostałem do testu), czerwony i zielony. A wszystko to w gramofonie za nieco ponad 4 tys PLN! Prostą (w sensie bez fikuśnych kształtów, wycięć, etc), prostokątną plintę wykonano z 30mm MDF-u i obciągnięto skórą, która (na mój gust oczywiście) nadaje jej bardzo elegancki wygląd, no i ten zapach...! Regulowane nóżki, krążek pod umieszczonym w lewym, przednim rogu plinty włącznikiem, rolka napędową – wszystkie te elementy wykonano z satynowanego aluminium, co znakomicie komponuje się ze skórą (w każdym razie na pewno czarną). Akrylowy talerz, oraz stalowa oś wraz z grafitowym łożyskiem są identyczne jak w gramofonie Piccolo. Łożysko, co ciekawe, jest nagwintowane od zewnętrznej strony, a w związku z tym de facto w całości wkręcane w plintę – nie ma więc konieczności mocowania go śrubami, czy też przyklejania. To rozwiązanie, według producenta, ma przewagę na innymi, bo gwarantuje lepsze sprzężenie łożyska z plintą, oraz daje gwarancję, że oś łożyska będzie idealnie prostopadła do plinty. Talerz wykonano z matowego „wytłaczanego” i według producenta „głuchego” akustycznie akrylu. Nie on robi może wielkiego wrażenia, jest bowiem dość lekki i niezbyt gruby, ale w końcu mówimy do niedrogim gramofonie. Po stronie plusów (skoro talerz już jest jaki jest) można zaliczyć fakt, że dzięki niewielkiej wadze talerza silnik wchodzi na właściwe obroty od razu po uruchomieniu, a także jest w stanie natychmiast talerz zatrzymać. Mamy tu także pewną ciekawostkę, mianowicie górna powierzchnia talerza jest lekko chropowata. Mówiąc szczerze miałem na początku wręcz pewne obawy, czy aby nie będzie ona rysować winyli, ale obawy okazały się bezzasadne, natomiast dzięki takiej powierzchni płyta lepiej „trzyma” się talerza, nie ślizga się na nim. Ciekawym rozwiązaniem jest również rodzaj śruby wykonanej z materiału zwanego White Arnite, wkręcanej od dołu, pod talerzem, w łożysko ze szpindlem, która oprócz funkcji dodatkowego sprzęgania łożyska z plintą, daje także możliwość regulacji VTA. Oczywiście ramię posiada również własną regulację, acz, jak to w niedrogich gramofonach zazwyczaj bywa, nie jest ona najwygodniejsza w użyciu (trzeba odkręcić odpowiednią śrubkę, podnieść lub opuścić ramię i dokręcić śrubkę). Tymczasem dzięki tej śrubie wkręcanej (ręcznie, bez użycia narzędzi) w łożysko możemy łatwo podnosić lub opuszczać... talerz, co także wpływa na VTA. Zważywszy, że nóżki, na których spoczywa plinta, są dość wysokie, ta regulacja jest zdecydowanie wygodniejsza niż „tradycyjna”, oczywiście dopóki jej zakres wystarcza (w moim przypadku w zupełności wystarczała zarówno przy cienkich „plackach” jak i płytach 180g).

czytaj tekst: LINK
źrodło: audiostereo.pl
 

Polecamy

Moje Audio na facebook
HIGH Fidelity online
WWW.HI-FI.COM.PL - pismo audiofila i melomana
WWW.AUDIO.COM.PL - Video Hi-Fi Hi-End Kino domowe
WWW.AV.COM.PL - strona czasopism specjalistycznych o temetyce audio i video
WWW.HiFi.PL - wszystko o audio
hfc.com.pl
www.audiostereo.pl
Sample Image
soundrebels.com
 
stereolife
 
hifiphilosophy
 
hifiphilosophy
 
hifiphilosophy
 
hifiphilosophy
 
hifiphilosophy
 
hifiphilosophy

 

 
DEALERZY
 
Katowice
 
Audio Styl
 
Pabianice
 
Active Image
 
Lublin
 
Active Image
 
Lubin, Wrocław
 
Active Image
 
Gdańsk
 
Active Image
 
Warszawa
(Goldenote, Lavardin)
 
Active Image
 
 

Gościmy

© 2008-2011 www.mojeaudio.pl
Designed by REMI_COM (Remigiusz Gąsiorowski)

Moje Audio - ul. Sudecka 152, 53-129 Wrocław